Got 19995 bytes response, method=default Response decode error Homilia Arcybiskupa Katowickiego; Uroczystość Chrystusa Króla Katowice, 26. 11. 2017 r.

katedra

Homilia Arcybiskupa Katowickiego; Uroczystość Chrystusa Króla Katowice, 26. 11. 2017 r.

Jeden Król, jedno Królestwo, jedno Prawo.

Homilia Arcybiskupa Katowickiego; Uroczystość Chrystusa Króla Katowice, 26. 11. 2017 r.

 

Tam, gdzie jest jeden król i jedno królestwo,

jest również jedno prawo.

(S. Th., I-II, q.91, a. 5)

         Bracia i Siostry!

Jak wyraziście, brzmią te słowa św. Tomasza dzisiaj i w tym miejscu! Ostatnia niedziela Roku Liturgicznego: uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata. Dzień, w którym nasze myśli i serca kierujemy ku Chrystusowi Królowi, zawierzając Mu na nowo nasze rodziny, parafie, wspólnoty, archidiecezję, Ojczyznę i Kościół. Czynimy to w miejscu najbardziej właściwym, w katedrze Chrystusa Króla, w miejscu budowania relacji z Królem Wszechświata przez kolejne pokolenia duchowieństwa i wiernych świeckich archidiecezji katowickiej.

Tam, gdzie jest jeden król i jedno królestwo, jest również jedno prawo. Mamy jednego Króla. Wierzymy w jedno Królestwo. Mamy więc jedno prawo.

Dzisiaj, w rok po zakończeniu II Synodu Archidiecezji Katowickiej i ogłoszeniu dokumentu posynodalnego, czyli jego Uchwał, które stały się obowiązującym w archidiecezji prawem, u schyłku Roku Liturgicznego, w którym słowami: Idźcie i głoście uświadamialiśmy sobie misyjne powołanie; powołanie do zaangażowania się na rzecz głoszenia Ewangelii, Dobrej Nowiny, stajemy w jedności jako Lud będący królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym (1P 2,9). My – mający udział w Królestwie Chrystusa, Królestwie, które – jak usłyszymy w słowach dzisiejszej prefacji – jest królestwem prawdy i życia, królestwem świętości i łaski, królestwem sprawiedliwości i pokoju. Wiemy też, że jest to Królestwo wyjątkowe. Odmienne od znanych społeczności ludzkiej królestw i monarchii. A odmienność ta ma swoje źródło w odmienności Króla.

Dzisiejsza Liturgia Słowa przedstawia Go w dwóch obrazach: Pasterza, który wyznaje z czułą troskliwością: sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę, i Króla, który oddzieli owce od kozłów, dokonując sądu.

Pierwsze czytanie ilustruje nam pierwszy obraz. Oto Bóg staje się pasterzem i idzie na poszukiwanie owiec; deklaruje, że będzie miał o nie pieczę i podejmuje stosowne działania: zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię. W tym słowach wyrażony jest ogrom troski Boga o swoje stworzenia, ogrom tkliwości Boga wobec człowieka. Ostatecznie pasterska miłość Ojca wobec nas wyraziła się w geście posłania Syna, co apostoł Jan ujął w następujące słowa: tak Bóg świat umiłował, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (J 3,16).

W ewangelii dzisiejszej uroczystości Syn Człowieczy – został przedstawiony na tronie pełnym chwały, jako Król. Co robi? To, co należy do prerogatyw króla. Ustanawia prawo i sądzi. W Królestwie Bożym, inaczej niż w demokracji, nie ma trójpodziału władzy. Król jest władcą absolutnym. Ustanawia prawa a potem według nich sprawuje sąd. I tak też postąpił Jezus Chrystus Król.

Najpierw, jak czytamy w Ewangelii, na wyraźne życzenie uczonych w Piśmie i faryzeuszy jednoznacznie wskazał, które przykazanie w prawie jest pierwsze i najważniejsze. To pytanie było istotne, bo w mnogości praw wytworzonych aż do czasów Jezusa zaistniało 613 różnych przepisów, wśród których można było zatracić orientację. Więc kiedy został zapytany o pierwsze i najważniejsze przykazanie odpowiedział jasno i wyraźnie: Będziesz miłował – całym sercem Pana, Boga Twego i bliźniego jak siebie samego. Następnie, jak to zapowiada dzisiejsza Ewangelia – określił wedle jakich kryteriów odbędzie się sąd nad człowiekiem i ludzkością: byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Chodzi więc o kryterium miłości, o prawo miłości.

Zauważmy: Bóg nie osądza ludzi z grzechów przeciwko sobie. Nie wymienia ateizmu, niewiary, bluźnierstw, profanacji. Jest tak, jakby chciał nam powiedzieć: wasze śmieszne grzechy i grzeszki Mnie nie dotykają. Natomiast bolą Mnie bardzo grzechy człowieka przeciw człowiekowi. I to od śmierci Abla poczynając. Krew brata woła do mnie głośniej od obrażanego majestatu.

Siostry i Bracia!

Odwieczne panowanie jest jednocześnie panowaniem pokornym. I taki jest ideał królującego. Warto o tym pamiętać wobec współczesnego kryzysu autorytetu. Nie da się rządzić jeśli nie ma się właściwej pokory wobec rządzonych. Pokory, która rodzi się ze świadomości służby, a raczej – mówiąc wprost – ze świadomości, iż rządzący sprawuje władzę o tyle, o ile władza ta została mu powierzona, podarowana. Echem przez wieki brzmią słowa Króla niebieskiego, który ziemskiemu namiestnikowi uświadomił: „Nie miałbyś żadnej władzy nade mną gdyby ci nie była dana z góry...” (J 19,11).

Królestwo spełnionej posługi, okazanego miłosierdzia, miłosierdzia doświadczonego, to Królestwo będące ideałem ludzkich oczekiwań. Królestwo, w którym, jak to wyraził poeta:

wszystko ma swój sens i ład,

Gdzie nie ma żadnych sprzeczności i złudzeń,

Gdzie duch nie walczy z oporem materii,

Gdzie ostry topór nie godzi w pień drzewa,

Gdzie krew nie płynie od ukłucia nożem,

Gdzie woda nie jest przeciwna ogniowi,

Gdzie nie istnieje szukanie i lęk.

(Brandstaetter, Rachunek kamieni)

Wspomniany już dzisiaj św. Tomasz twierdził, iż ostatecznym celem ludzkich poczynań jest wieczna szczęśliwość, która przekracza naturalne zdolności człowieka i którą człowiek jest w stanie osiągnąć jedynie obierając drogi wskazane przez Boga. Drogi te, a zatem prawo, które Bóg dał człowiekowi, są mu potrzebne również ze względu na niepewność i niezgodność jego naturalnych sądów moralnych, a w konsekwencji także ludzkich praw. To dzięki prawu, jednocześnie, człowiek skłania się do właściwych czynów (S. Th., I-II, q.91, a. 4)

Oczywistym jest, iż człowiek, któremu wydaje się, że potrafi stworzyć idealny system prawa, jest utopistą. Aurea aetas - nie istniała nigdy i na tej ziemi istnieć nie będzie! O ileż bardziej jednak należy obawiać się takich, którym stanowienie prawa jest środkiem do osiągnięcia osobistego celu, z pominięciem wspólnego dobra. Słowa starożytnego mędrca – jesteśmy sługami (wręcz: niewolnikami) prawa, po to, by być wolnymi (Cyceron, Pro Cluentio, LIII, 146), odbijają się echem we współczesnym świecie. I nie jest to głos radosny, raczej głos oczekujący zrozumienia, iż prawo jest narzędziem pokoju a nie samozadowolenia, oraz, że ma służyć człowiekowi, który jest jego sługą.

My, pouczeni dzisiaj o sprawach ostatecznych, nie możemy jako uczniowie Jezusa, przygotowujący się do przeżycia osobistego sądu, milczeć. Milczenie byłoby zlekceważeniem obowiązku miłości. Jesteśmy dobrze, lepiej poinformowani przez Słowo Boże, które stało się ciałem. Nie możemy tych wiadomości zostawić dla siebie. Znamy pierwsze i podstawowe prawo – mamy jego znajomość, dzięki bliskiej relacji z Prawodawcą.

Wiemy, że każdy chrześcijanin, jako wierzący w zbliżającą się wieczność, kierujący się Bożym słowem i łaską, przejmuje odpowiedzialność w tym świecie i za ten świat; przede wszystkim za losy człowieka, swego brata i siostry. Czyni to z troską o to, aby było realizowane pierwsze i najważniejsze przykazanie, tak przez pojedyncze osoby, jak w ramach ludzkich społeczności, w tym: państwa.

Jako chrześcijanie – uczniowie Jezusa - winniśmy wpływać na stanowione prawo, które winno odpowiadać niezmiennemu prawu Bożemu. A wszystko z perspektywy spraw ostatecznych, aby nikt nie usłyszał: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny. Nie wolno nam zaniedbać, nie wolno nam milczeć. Broniąc człowieka, bronimy jego prawo. Bronimy prawa do życia, od naturalnego początku do naturalnego końca. Prawa do świętowania i niedzielnego wypoczynku i budowania właściwych relacji rodzinnych i społecznych. Prawa do prawidłowo działającego wymiaru sprawiedliwości, ale koniecznie przy jednoczesnym poszanowaniu prawa wszystkich do dobrego imienia. Jak to powiedział papież Franciszek w ubiegłoroczną Uroczystość Chrystusa Króla, na zakończenie Roku Miłosierdzia: Miłosierdzie, prowadząc nas do serca Ewangelii, zachęca nas także do porzucenia nawyków i zwyczajów, które mogłyby stanowić przeszkodę w służbie dla Królestwa Bożego; do odnalezienia naszej orientacji jedynie w odwiecznym i pokornym królowaniu Jezusa, nie dostosowując się do przemijającego panowania i zmiennych mocarstw każdej epoki.

Siostry i Bracia!

Pan jest naszym Pasterzem – możemy śpiewać, wtórując psalmiście – niczego nam nie braknie. Prowadzi nas, wiedzie nas po właściwych ścieżkach. To dzięki Jego dobroci i łasce „zamieszkamy w domu Pana po najdłuższe czasy”. I to jest perspektywa chwały. Nie wolno nam jednak zapomnieć, iż perspektywa chwały w logice Chrystusa Króla, to najpierw perspektywa krzyża, pokory i służby. Tylko w ten sposób przemijające panowanie i zmienne mocarstwa nie zagłuszą w nas ducha prawa. Jedynego i słusznego. Prawa miłości.

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media