Got 0 bytes response, method=default Response decode error Biskupi Archidiecezji

katedra

Czy chcecie ofiarować się Bogu? - homilia, Turza Śl.

Czy chcecie ofiarować się Bogu?

Turza Śl. Niedziela 17 września 2017. 

 

W ojczyźnie św. Antoniego Padewskiego, w Portugalii, 13 czerwca 1917 roku, przygotowywano się do odpustu patrona fatimskiej parafii.

W dziecięcym sercu Hiacynty panowała wielka rozterka: „– Nie chodź mamo do świętego Antoniego. Pójdź raczej z nami do doliny Iria, a ujrzysz Madonnę. Jest ona piękna! – A zatem nie chcesz iść na odpust św. Antoniego? – zapytała matka Hiacyntę. – Święty Antoni nie jest wcale piękny. Matka Boska jest o wiele, wiele razy od niego piękniejsza! – usłyszała w odpowiedzi”.

Przypominam ten dialog, z którego tchnie ufna wiara, bo dzisiaj, w niedzielę 17 września 2017r., pielgrzymi przybywający do Turzy Śląskiej, są potwierdzeniem, że przestrzegane jest Boże przykazanie; pamiętaj, abyś dzień święty święcił! W tym parafialnym wieczerniku, gdzie ponawiane są tajemnice naszego zbawienia, też zwycięża ufna wiara w orędzie, które nam przyniosła z nieba Matka Najświętsza, objawiająca się przed 100 laty w Fatimie.

Bracia i Siostry!

Kiedyś Ojciec Święty Paweł VI powiedział: „Fatima – to ołtarz świata. Na ten ołtarz zwrócone są oczy całego świata. Tu w Fatimie Niepokalane Serce Maryi, otoczone cierniami, wzywa świat do powrotu do Boga przez odmawianie różańca i czynienie pokuty”.

Fatima zajaśniała nowym blaskiem za pontyfikatu Jana Pawła II. Wpłynęło na to świadectwo samego Ojca Świętego. Oto jego słowa, wypowiedziane przed bazyliką Matki Bożej Fatimskiej 13 maja 1982 roku, w rocznicę zamachu na Placu Świętego Piotra:

„Nawracajcie się (czyńcie pokutę) i wierzcie w Ewangelię (Mk 1,15) – są to pierwsze słowa Mesjasza skierowane do ludzkości. Orędzie z Fatimy jest w swojej zasadniczej osnowie wezwaniem do nawrócenia i pokuty, podobnie jak w Ewangelii... Pani orędzia zdawała się ze szczególną przenikliwością odczytywać znaki czasu…

To w świetle miłości matczynej rozumiemy całe orędzie Pani z Fatimy. To, co najbardziej wprost sprzeciwia się drodze człowieka do Boga – to grzech, trwanie w grzechu – wreszcie negacja Boga. Programowe wykreślenie Boga ze świata ludzkiej myśli. Oderwanie od Niego całej ziemskiej działalności człowieka. Odrzucenie Boga przez człowieka. Tymczasem wieczne zbawienie człowieka jest tylko w Bogu. Odrzucenie Boga przez człowieka, jeśli jest ostateczne, prowadzi logicznie do odrzucenia człowieka przez Boga, do potępienia (por. Mt 7,23: 10,33). Czyż Matka – która całą potęgą swej miłości żywionej w Duchu Świętym pragnie zbawienia każdego człowieka – może milczeć o tym, co temu zbawieniu sprzeciwia się u samych podstaw? Nie, nie może! Dlatego orędzie z Fatimy, tak bardzo macierzyńskie, jest równocześnie mocne i stanowcze”.

Kochani Pielgrzymi, czciciele Matki Boskiej Fatimskiej!

Jakże wymowne są słowa papieża: „Czyż Matka (...) może milczeć o tym, co (...) zbawieniu sprzeciwia się u samych podstaw?”.

Macierzyńska opieka Maryi nie oznacza jednak wyłącznie pouczenia nas, wskazania, jaką drogą powinniśmy kroczyć, aby była to droga prowadząca do Boga. Wiemy na pewno, że w tej drodze Najświętsza Matka cały czas będzie przy nas – jako Orędowniczka nasza i Wspomożycielka. 

„Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. (...) I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok, barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowie jego siedem diademów (...)” (Ap 12,1.3).

Te słowa Apokalipsy św. Jana Apostoła nigdy nie tracą aktualności w dziejach Kościoła. Szatan, symbolizowany przez Smoka, zawsze walczy z Chrystusem i Kościołem, a ilekroć ta walka przybiera na sile – niezależnie od tego, w jaki strój ideologiczny przywdziewa się ów smok – wtedy zawsze cudownie pojawia się na niebie znak Najświętszej Niewiasty. Ukazał go Bóg już w raju po pierwszej tragedii człowieka, po grzechu pierworodnym: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę (...)” (Rdz 3,15a).

Czy w tej sytuacji może nas dziwić, że Ojciec Święty Jan Paweł II. dnia 8 października 2000 roku, w obecności półtora tysiąca biskupów, zgromadzonych na jubileuszowym spotkaniu, zawierzył Matce Bożej przyszłość świata i Kościoła. Klęcząc przed figurą Matki Bożej Fatimskiej, niejako powtórzył to zawierzenie, które dokonało się już 31 października 1942 roku, wykonując w ten sposób jedno z poleceń Najświętszej Maryi Panny, aby poświęcić świat Jej Niepokalanemu Sercu. Ponowiliśmy ten akt – jako Episkopat Polski w fatimskim sanktuarium z Zakopanym w czerwcu br. Ten gest ponowiliśmy, kiedy w sobotę 2 września pielgrzymowaliśmy tu jako duchowieństwo archidiecezji katowickiej; ten akt oddania ponowiliśmy w parafiach całej archidiecezji w święto Narodzenia NMP.    

Rok 100-lecia objawień otwiera nas na nowo na orędzie Fatimy, otworzył na nie nowe pokolenie mieszkańców Europy i świata.

Umiłowani, zgromadzeni tu w turzańskiej Fatimie, przybyliście, bo jesteście otwarci na Orędzie Fatimy!

To tu od ponad 70 lat, nieprzeliczone rzesze pielgrzymów, przyjęły do serca wezwanie Maryi: odmawiajcie codziennie różaniec, czyńcie pokutę, ofiarowujcie swoje cierpienie jako zadośćuczynienie za grzechy i jako prośbę o nawrócenie grzeszników.

Jakże Kościół, Europa i świat potrzebuje dzisiaj prawdziwie chrześcijańskiego świadectwa. Fundamentem tego świadectwa może być orędzie z Fatimy.

Istotą orędzia z Fatimy jest uświadomienie nam, że modlitwa jest formą solidarności z innymi. Wytrwałe życie modlitwy prowadzi do wewnętrznej dojrzałości, do formułowania próśb nie tylko obejmujących nas samych, ale innych ludzi, sprawy Kościoła i potrzeby całej ludzkiej rodziny, wśród których potrzebą fundamentalną jest pokój!

Modlitwa różańcowa. Rozważać i widzieć niejako poprzez Maryję, która ze wszystkich ludzi była najbliższa Panu. Różaniec prowadzi nas przez Maryję do świętego imienia Jezus. Ona pomaga nam w zgłębieniu i w przeżywaniu tajemnicy „owocu” Jej łona: Chrystusa. Maryja prowadzi naszą modlitwę, w ślad za Nią możemy wyzbyć się egoizmu, dorastamy do pełnego pokory „fiat”, którego oczekuje od nas Bóg.

W Różańcu poznajemy wszechmoc, miłosierdzie, miłość Boga. Różaniec nawraca, udoskonala, uświęca, daje pokój!

Nierozłącznie z modlitwą związana jest pokuta. Bardzo wielu ludzi nie akceptuje, nie przyjmuje tego słowa. Przyjęcie postawy pokutnej wiąże się bowiem z uznaniem własnej słabości, z gotowością przyznania, że zgrzeszyliśmy przeciw Bogu i bliźniemu! Pragnę wrócić do Domu Ojca!

Do tej radykalnej przemiany potrzebne jest zawsze pośrednictwo konfesjonału. W każdym pokutnym geście mieści się wielkie pragnienie powrotu do Chrystusa, wielkie zobowiązanie.

Pokuta to oczyszczenie, ale również gotowość do ponoszenia ofiar i przyjmowania cierpienia. Orędzie z Fatimy przypomina nam, że nie można uratować świata nie płacąc za to ceny, która ostatecznie wpisuje się ceną, jaką za nasze zbawienie zapłacił Boży Syn na drzewie krzyża. Przypomniała nam o tym dzisiejsza Ewangelia!  

Francuski poeta Paul Claudel napisał: „Fatima  jest największym wydarzeniem religijnym XX wieku, to eksplozja nadprzyrodzoności, która przelewa się w ten świat uwięziony w materii”.

To sanktuarium, gdzie przynoszono tak wiele próśb, gdzie przelano tyle łez, gdzie powierzano Matce Boskiej troski i lęki, jest ciągle miejscem pełnym nadziei, gdzie dochodzi do „eksplozji nadprzyrodzoności” . Tu, w trzebnickiej Fatimie, przekonujemy się, że żadne cierpienie nie jest daremne i to ono jest drogowskazem, które prowadzi do Boga. Ostatecznym naszym celem jest bowiem zjednoczenie z Bogiem. Człowiek, dążący do takiego zjednoczenia, staje się bardziej doskonałym, bliższym Boga. Jednocześnie, nie zatraca swego człowieczeństwa. Pełnię takiego stanu osiągnęła Matka Chrystusa i dlatego mamy odwagę z tak wielką ufnością zwracać się do niej:

„Matko ludzi i ludów. Tobie znane są wszystkie ich cierpienia i nadzieje, Ty czujesz po macierzyńsku wszystkie zmagania między dobrem i złem, światłością i ciemnością, jakie wstrząsają światem - przyjmij nasze wołanie (...)” [por. Jan Paweł II, Akt poświęcenia świata i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, 25 marca 1984 roku].

Maryjo, Fatimska Pani, przyjmij nasze wołanie:

Matko uproś, Matko ubłagaj.., przyczyń się za nami! Abyśmy jak stanowczo i jednoznacznie odpowiadali na pytanie, które Fatimska Pani zadała dzieciom:

Czy chcecie ofiarować się Bogu?

Abyśmy odpowiadali jak fatimskie Dzieci: całym sobą, zawsze, w każdy czas: tak, fiat, niech się stanie. Amen.

 

 

Dziękujemy Królowej Rodzin za matczyne działanie i oddziaływanie.

Homilia Arcybiskupa Katowickiego; Kazachstan; Szczucińsk 2017.

1. Kościół potrzebował wiele czasu, aby dojść do pełnej prawdy o człowieku tak wyjątkowym, jakim jest Maryja, Dziewica Niepokalana, odsłaniająca pierwotny, najgłębszy zamysł Boga wobec każdej istoty ludzkiej.

Kościół - już w swoich apostolskich czasach-pochylał się w postawie kornej medytacji nad biblijnym „znakiem” Niewiasty obleczonej w słońce (por. Ap 12, 1n). I wpatrywał się z wiarą w serce Matki Zbawiciela - w serce Matki Kościoła. Niejako pokłosiem tej refleksji było odkrycie prawdy o Niepokalanym Poczęciu Maryi. Prawda ta wyraża niezachwianą pewność wiary i przekonania Kościoła, czyli Ludu Bożego Nowego Przymierza, że Maryja - nazwana przez archanioła Gabriela w chwili Zwiastowania „Pełną łaski” - istotnie była całkowicie przeniknięta łaską Bożą. Odtąd Kościół naucza z mocą, że Maryja została ubogacona od pierwszej chwili poczęcia blaskami szczególnej świętości, której źródłem jest Chrystus. Dzięki temu Maryja jest odkupiona w sposób jeszcze wznioślejszy ze względu na zasługi swego Syna. Bóg Ojciec, Maryję Niepokalaną, bardziej niż wszystkie inne osoby stworzone, napełnił wszelkim błogosławieństwem... na wyżynach niebieskich... w Chrystusie (por. Ef 2, 6). Racją tego wywyższenia Maryi w przywileju niepokalanego poczęcia było Jej „posłuszeństwo wiary”, wypowiadane słowami: Oto Ja służebnica Pańska niech mi się stanie według Twego słowa oraz całożyciową postawą bezgranicznego zaufania Bogu, dla którego nie ma nic niemożliwego (por. Łk 1, 37-38). To także racje uzasadniające tytuł Maryi – Królowa!

2. W dniu, kiedy w liturgii Kościoła celebrujemy imieniny Maryi, Matki Bożej, Biskup Archidiecezji NMP w Astanie, ustanawia w tym miejscu, tu w Szczucińsku sanktuarium pod wezwaniem MB Królowej Rodzin. Wydaje się to być logiczną konsekwencją doświadczania opieki Maryi przez tutejszy Kościół, który dzisiaj pod szczególną opiekę oddaje Jej rodzinę Kościoła i wszystkie rodziny.

To działanie jest również znane Kościołowi w Polsce. Jest spójne z doświadczeniem Archidiecezji Katowickiej, że Matka Boża – czczona i wzywana – jako Matka, Gospodyni, Królowa, nie odmawia swojej opieki; co byłoby zaprzeczeniem zleconej Jej przez Syna z wysokości krzyża opieki nad Jej braćmi i siostrami, których uosabiał apostoł Jan.

W Archidiecezji Katowickiej – która obejmuje przemysłowe serce Polski – Maryjne sanktuarium znajduje się w rzeczywiście w jej centrum, w miejscowości Piekary Śląskie, gdzie z woli papieża Jana Pawła II czczony jest Obraz MB, jako Matki Sprawiedliwości Społecznej. Do Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej – przybywają pielgrzymi indywidualni, we wspólnotach rodzinnych i parafialnych. Najbardziej znane są dwie pielgrzymki – gromadzące każdorazowo do 100 tysięcy pątników – mężczyzn i kobiet.

Wyrażam nadzieję, że w przyszłym roku – arcybiskup Tomasz – przybędzie do tego sanktuarium, aby razem z nami prosić Maryję o Jej skuteczne orędownictwo w sprawach rodzinnych i społecznych; o rozszerzenie Królestwa Syna Maryi.

Wyrażam radość i satysfakcję z faktu, że Boża Opatrzność tak pokierowała sprawami w Szczucińsku, iż kapłan archidiecezji katowickiej – ks. Rafał – mógł być narzędziem materialnego i duchowego budowania tego sanktuarium.

Arcybiskupowi, Kapłanom, Osobom Życia Konsekrowanego i Wiernym Świeckim gratuluje tego dzieła, przez które mocniejsze i skuteczniejsze będzie macierzyńskie oddziaływanie Maryi, przez które tutejsze rodziny będą się stawały coraz bardziej Domowymi Kościołami.

3. „Posłał Bóg anioła Gabriela... do Dziewicy;  A dziewicy było na imię Maryja”. Ona otrzymała również polecenie, aby Synowi nadała imię Jezus! Te słowa słyszeliśmy w Ewangelii.

Imię osoby ma w Biblii zawsze wielkie znaczenie. A zawołanie po imieniu oznacza zawsze bliską relację.

My również zostaliśmy w imię Boga w Trójcy Jedynego ochrzczeni... "nie dano nam żadnego innego imienia... W którym możemy być uratowani... tylko imię Jezusa Chrystusa..."  (Ap 4, 12).

Przywołanie imienia oznacza łączność z wzywanym i jest wyrazem bliskości. Kto świadomie przywołuje Maryję, ten przyznaje się do Maryi, która ostatecznie została nam dana, jako Matka i jako Matka nas ochrania i wspomaga. Oczekiwania wobec naszej Matki zostały zebrane w licznych wezwaniach maryjnych litanii, które określają pola aktywności Maryi i możliwości Jej oddziaływania, jako Matki Jezusa i Matki naszej!

Imię Maryja - ma aż kilkanaście (16) znaczeń i żadne z nich nie jest do końca pewne. Pierwszą kobietą o imieniu Mirjam wspomnianą w Piśmie św. była siostra Aarona (por. Wyj 15, 20). To imię znaczy: umiłowana przez Boga. W prostym tłumaczeniu na język polski - Bogumiła. Tylko kobieta Bogu miła mogła usłyszeć słowa pozdrowienia anielskiego; jeden wielki Boży komplement: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. 

Znany czciciel Maryi św. Bernard z Clairvaux, łączył imię Maryi z nazwą Gwiazdy Polarnej (Stella Maris), położonej w pobliżu północnego bieguna geograficznego i używanej z tego powodu jako punkt orientacyjny w astronawigacji i nawigacjimorskiej.

To właśnie patrząc na Maryję chrześcijanin nie traci orientacji, bo kiedy przyzywa z zaufaniem imienia Maryi staje się, jak mówi prorok Izajasz potomstwem Bożego ludu, pobłogosławionym przez Pana; staje się bratem Syna Maryi, które idzie pierwsza w pielgrzymce wiary!

4. Bracia i Siostry! Tu w Szczucińsku, Maryja jako Królowa Rodzin będzie dla was punktem orientacyjnym; punktem odniesienia w zmaganiach o takie wartości jak zachowanie małżeńskiej przysięgi wierności, trwałości małżeństwa i rodziny; troski o każde poczęte i urodzone życie oraz o to, aby każde małżeństwo i rodzina stawały się Domowy Kościołem, w którym każde dziecko nauczy się dwóch podstawowych relacji, odniesień do Boga i drugiego człowieka, do bliźniego. Tak rodzina staje się szkołą prospołecznych postaw, ważnych w każdym społeczeństwie, ważnych dla każdego państwa.  

Realistyczna ocena sytuacji w świecie, każe nam stwierdzić, że wszędzie potrzeba takich właśnie rodzin, które są pierwszym uniwersytetem, uczącym człowieka relacji miłości i szacunku do każdego człowieka.

Bracia i Siostry!

Mając taką Opiekunkę jak Maryja, miejcie odwagę bronić życia – od poczęcia do naturalnej śmierci! Warto przypomnieć, co napisała na ten temat w liście rok przed swoją śmiercią święta Matka Teresa z Kalkuty.

 „Bóg chce, abym zwróciła się do Was w imieniu nie narodzonych dzieci. Życie jest najpiękniejszym darem Boga. Nie wolno nam niszczyć ani ingerować w ten piękny Boży dar. Dlaczego dzisiaj ludzie boją się małego dziecka? Ponieważ chcą mieć łatwiejsze, bardziej komfortowe życie. Bać się należy jedynie łamania Bożych praw. Jak wielokrotnie mówiłam, tym, co najbardziej niszczy pokój, jest aborcja – ponieważ jeżeli matka może zabić swoje dziecko, co może powstrzymać ciebie i mnie od zabijania się nawzajem. Ofiaruję wszystkie swoje cierpienia, abyście wybierali życie".

Odrzucamy więc cywilizację śmierci, wybieramy życie, co jest również położeniem tamy wszelkiemu terroryzmowi, który zbiera obfite żniwo w różnych krajach świata.

Bracia i Siostry!

W szczucińskim sanktuarium Matka Boża jest matką słuchającą i wysłuchującą naszych próśb i modlitw. Tego możecie być pewni! Tu będzie się czuli wysłuchani!

I w naszych międzyludzkich relacjach ważne jest wysłuchanie. Jak tragicznie brzmi skarga – „on/ona mnie już nie słucha”, co ostatecznie oznacza lekceważenie, odrzucenie oraz brak porozumienia, komunikacji.

A komunikowanie oznacza dzielenie się, a dzielenie się wymaga wysłuchania, akceptacji. Wysłuchanie to znacznie więcej niż słuchanie.

Wysłuchanie nigdy nie jest łatwe. Czasami bardziej wygodne jest udawanie głuchego. Wysłuchanie oznacza zwracanie uwagi, wolę zrozumienia, docenienia, szanowania, strzeżenia słowa drugiego, uznanie jego racji.

Umiejętność wysłuchania to ogromna łaska, to dar, o który trzeba prosić, aby następnie uczyć się go realizować (por. Orędzie na Dzień Środków Przekazu Społecznego).

Niech Matka Boża Królowa Rodzin, jako Matka słuchająca uczy was wzajemnego wysłuchiwania się w małżeństwach i rodzinach, wysłuchiwania drugich, naszych bliźnich.

Wysłuchiwanie, to droga pokoju w rodzinach i całym społeczeństwie, wszak jak stwierdził Jan Paweł II – komunikacja jest warunkiem pokoju.

Niech to sanktuarium w Szczucińsku – bogate ofertą formacyjna dla narzeczonych, małżeństw i rodzin – przedstawianą tu od lat przez Domowy Kościół Ruchu Światło-Życie – umacnia was w budowaniu – pod opieką Królowej Rodzin – Rodziny Rodzin, czyli Kościoła.

Amen. 

Niech… Boży bankiet trwa!

Homilia Arcybiskupa Katowickiego w dniu koronacji Obrazu w Chorzelowie; 2017.9.09.

 

Drogi Biskupie Andrzeju, Pasterzu Kościoła Tarnowskiego!

Bracia w biskupim posługiwaniu!

Drodzy Bracia prezbiterzy, diakoni, alumni!

Drogie osoby życia konsekrowanego!

Bracia i Siostry, mieszkańcy Chorzelowa i Ziemi Mieleckiej! Drodzy Goście!

 

1. Na Ziemi Mieleckiej, w kościele parafialnym w Chorzelowie, wita nadjeżdżających z północnych stron Polski, od Tarnobrzega i Sandomierza, łaskami słynący obraz Świętej Rodziny, Jezusa, Maryi i Józefa. Ta świątynia to brama, a w niej, jak we drzwiach stoi Maryja z Jezusem na rękach i św. Józef.

Święta Rodzina nie tylko wita, lecz także zaprasza – na bankiet – o czym głosi napis na obrazie, który brzmi: „Dzikim ptakom i zwierzom Bóg pokarmy daje. Dla dzikich się grzeszników Sam pokarmem staje. Tak Świętego Bankietu w Dzikowskim Obrazie Józef pilnuje z Panną niepodległą skazie”.

A zatem chorzelowski wizerunek jest zaproszeniem na ucztę. Umieszczony tuż nad tabernakulum i ołtarzem wskazuje na Eucharystię, w której Jezus daje się grzesznikom, staje się dla nich pokarmem na życie wieczne. Jest to zaproszenie do komunii z Jezusem, do zjednoczenia z Nim – tu, na ziemi i kiedyś, w wieczności.

Patrząc na obraz dostrzegamy serdeczną więź, jaka łączy Jezusa z Maryją. Podkreślają to dwie róże i dwie wisienki trzymane w rączkach przez Jezusa.

Takiej serdecznej więzi i bliskości Jezus pragnie z każdym z nas. Dlatego Bóg stał się człowiekiem, aby go odkupić, wyzwolić ze stanu „dzikiego” życia w grzechu, odziać w nową szatę łaski i zaprosić do udziału w niebiańskiej uczcie.

2. Przywołują ją jeszcze inne elementy obrazu.

Otóż Święta Rodzina stoi przed stołem, na którym znajdują się winne grona i kłos pszenicy, a nawet ptak karmiący ziarnem swoje pisklę. To symbole o wymowie eucharystycznej, wskazujące, że na obrazie tajemnica wcielenia przechodzi w misterium odkupienia. Jezus jest Tym, który przez Kościół karmi wierzących w sakramentach świętych.

Pytanie, jakie stawia Święta Rodzina przychodzącym przed jej oblicze, dotyczy najpierw naszej więzi z Bogiem.

Niektórych łączy z Bogiem więź tradycji – wierzę, bo wierzą moi rodzice, dziadkowie.

Jednak Bóg pragnie więzi opartej nie na tradycji czy kulturze, ale na osobistym wyborze, wyrażanym miłością i wiarą, apostolstwem, poczuciem misji i troska, by inni Go poznawali i ukochali!

Najprostszą i zarazem najważniejszą formą publicznego wyznania wiary jest udział w niedzielnej Eucharystii. Już samo wędrowanie do kościoła jest wyznaniem wiary! Niedzielna wierność zbawczemu wydarzeniu wieczernika kształtuje z kolei wyznawanie wiary w życiu codziennym. I tam, gdzie nie dociera religijna książka, duchowny, może dotrzeć ze swoim świadectwem życia wierzący chrześcijanin! Potrafi on w towarzystwie stanąć w obronie wiary i Kościoła. Potrafi zamanifestować swoją wiarę poprzez zachowanie postnego charakter każdego piątku. Potrafi świętować niedzielę i nie sprzedawać jej –świętego dnia zmartwychwstania Chrystusa – na targowiskach świata. 

Bóg dając się człowiekowi, wyzwolonemu z „dzikości” serca, pragnie jednoznacznej odpowiedzi, niemal eucharystycznej, to znaczy bezwarunkowej i bezinteresownej.

To – z naszej strony – wymaga wysiłku. Wiara jest łaską, ale i odpowiedzią człowieka na objawiającego się Boga. A zatem trzeba przechodzić od wiary opartej na tradycji do wiary osobistej, ze świadomego wyboru, z przekonania; do wiary, która jest spotkaniem z żywą Osobą, z Jezusem Wcielonym i Zmartwychwstałym w Jego Kościele.

3. Kolejne pytanie, które stawia nam chorzelowski obraz dotyczy naszych rodzin i wspólnot. Wszak we wschodniej bramie tarnowskiej diecezji wita nas Święta Rodzina. I pyta o relacje między małżonkami, rodzicami i dziećmi, starym i młodym pokoleniem, o relacje w parafii, między duszpasterzami, osobami konsekrowanymi i wiernymi świeckimi.

Żyjemy dzisiaj w świecie atomizacji - rozbicia i indywidualizacji. Rozbija się podstawowe struktury społeczne i naturalne więzi międzyludzkie, kwestionowane jest małżeństwo i rodzina, aby z tego zamieszania i zamętu powstawał nowy człowiek pozbawiony więzi i oparcia, komunii z bliskimi mu osobami, człowiek wydany na pastwę mód i ideologii, człowiek z zewnątrz-sterowalny medialną manipulacją i natrętną reklamą.

Jako Polacy – chcąc nie chcąc – jakoś uczestniczymy w wyczerpującej  polsko-polskiej wojnie, w której łamane są kolejne granice już nie szacunku, kultury, ale zwykłej przyzwoitości. Do tego dochodzi zdziczenie obyczajów, knajacki język i chamstwo, negatywnie odbijające się na relacjach międzyludzkich a nawet niszczą społeczną tkankę do tego stopnia, że często spokojna, rzeczowa rozmowa nawet podczas rodzinnych spotkań staje się niemożliwa. 

Jezus, Maryja i Józef z chorzelowskiego obrazu wzywają nas, abyśmy się opamiętali, abyśmy zobaczyli zgubny wpływ ideologii, egocentryzmu i „plemiennych” wojen. Święta Rodzina zaprasza nas do stołu, chce naszej obecności, wspólnoty. Pragnijmy i dążmy do tego samego w naszych rodzinach, społecznościach lokalnych i w całym narodzie. Niech ożyje gościnność, otwartość, serdeczność, umiejętność przebaczania, dążenie do zgody, szacunek i miłość. Niech nasze rodziny będą zawsze wspólnotami stołu, wzajemnego pojednania i życzliwości.

4. Patrzymy na chorzelowski obraz… Zauważmy, że Święta Rodzina ma za sobą kamienne okno, a przez nie widać drzewo, zarysy warownych budowli i dwie wieże kościoła. Bynajmniej nie jest pejzaż nazaretański, izraelski. Ale nasz, polski, europejski. Święta Rodzina żyje pośród nas! Jej dom znajduje się tutaj!

Tło obrazu mówi nam o tym, że Bóg wszedł w ludzką, konkretną historię, że jest w niej już na zawsze obecny. Mówią o tym kościoły, przydrożne krzyże i kapliczki, kiedyś mówiły o tym także niewielkie podświetlane wnęki we frontach domów, w których najczęściej umieszczano figurkę Maryi. Do dzisiaj można takie spotkać, choć w niektórych brakuje już Matki Bożej..

Nasz polski pejzaż jest uduchowiony, dotknięty obecnością Boga. Ten polski pejzaż zdaje się mówić, że Bóg jest i że nas kocha. W Nim żyjemy, poruszamy się jesteśmy…Pięknie wyraża to nasza polska pieśń: Z BOGIEM, Z BOGIEM każda sprawa, Tak mawiali starzy, Kiedy wezwiesz tej pomocy, Wszystko ci się zdarzy Idziesz w drogę, chociaż blisko, z Bogiem wychodź z progu! A gdy wrócisz z niej szczęśliwie, to podziękuj Bogu...

Dlatego patrząc na chorzelowski obraz słyszymy pytanie o obecność Boga w duchowym i narodowym pejzażu naszego życia, szczególnie w życiu publicznym, bo powraca pokusa, by wiarę schować za drzwiami, pozdejmować krzyże, a zamiast tego pozwalać za publiczne, za pieniądze podatników, rozmaitym kuglarzom tworzyć pseudo-sztuki, anty-wystawy i quasi-artystyczne ekscesy, które obrażają uczucia estetyczne i religijne, znieważają Boga i najważniejsze dla nas wartości. Nie życzymy sobie eksperymentów na naszej polskiej duchowości, na naszym polskim pejzażu serc i w otaczającym nas świecie. A jest on przyjazny dla człowieka, ponieważ kieruje ku Bogu.

5. Trzeba jeszcze raz powrócić do postaci namalowanych na obrazie, a zwłaszcza do św. Józefa. Opiekun Maryi i Jezusa nie ma nad głową aureoli. Być może przedstawia kogoś z rodu Tarnowskich, więc nie chciano tak wyróżniać namalowanej osoby. Dziś jednak św. Józef otrzyma atrybut świętości. Choć z drugiej strony pamiętamy, jak bardzo skromny i pokorny był to człowiek, choć ważny w historii zbawienia. Ewangelie nie notują nawet słowa św. Józefa. On jest zawsze za Maryją i Jezusem. Na drugim planie, zawsze jednak pełniąc wolę Boża!

Józef patrzy z chorzelowskiego obrazu przed siebie, podczas gdy Maryja i Jezus są zapatrzeni w siebie. Surowy wzrok mężczyzny ogarnia przestrzeń przed obrazem, nasz świat. Józef obserwuje jako obrońca, aż wyczuwa się w tym przenikliwym wzroku gotowość do obrony matki i dziecka, milczące i pokorne bohaterstwo.

Józef zadaje pytanie o mężów i ojców, o ich relację do żon, dzieci… Tę ziemię – o czym mogłem się przekonać jako biskup tarnowski – dotknął dramat nieobecności mężów i ojców, którzy za chlebem wyjeżdżali za granicę. Z obrazów tysięcy rodzin zniknął ojciec, zawsze gotowy do obrony swojej rodziny. Dziś – przez ideologię gender – walczy się nawet z naturalną podstawą ojcostwa czy macierzyństwa, aby z ludzkiego horyzontu już na zawsze zniknął podział na mężczyznę i kobietę, na ojca i matkę. 

Naszym zadaniem jest przeciwstawić się zgubnym dla ludzi, małżeństw i rodzin pomysłom inżynierów dusz. Nie wolno zapominać, że istnieje również „ekologia człowieka”; „gdyż człowiek ma naturę, którą winien szanować i którą nie może manipulować według własnego uznania”. Naszym zadaniem jest promocja ojcostwa i macierzyństwa w ich pięknie i nie-zastępowalności, promocja naturalnej wspólnoty rodzinnej. Jak św. Józef – stańmy na jej straży.

Jest ku temu okazja. Jako wierzący czujemy się zaproszeni do dyskusji o nowej konstytucji, aby w niej zostało zapisane – imię Boga; i prawda o małżeństwie jak w artykule 18 obecnej, że „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.”  I ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci. I zapis, że niedziela jest święta – jako dzień dla Boga, obywatela i rodziny; jako dzień duchowego rozwoju człowieka i budowania rodzinnej, społecznej i politycznej wspólnoty!

6. Najpiękniejszymi wotami, jakie dziś ofiarujemy Jezusowi, Maryi i Józefowi będą korony oraz aureola. Chciałbym jednak zauważyć, że pośród wotów składanych przed chorzelowskim obrazem są srebrne obrączki. Zakładają je narzeczeni, aby czas narzeczeństwa, aż do ślubu przeżywać w czystości dusz i ciał. A potem w dniu ślubu srebrne obrączki składają jako wotum wdzięczności Matce Bożej, wychodząc z kościoła już w złotych.

Święta Rodzina z Chorzelowa jest dla nas szkołą czystości, czyli duchowej wolności dzieci Bożych. Razem z koronami złóżmy dzisiaj Jezusowi, Maryi i Józefowi dary duchowe, nasze postanowienia, nasze rodziny, samych siebie!

Zapiszmy się do prowadzonej tutaj od ponad 200 lat szkoły modlitwy, pracy, ciszy, szkoły rodzinnej miłości i wierności; po prostu do szkoły rodzinności!

Niech w tym sanktuarium Królowej Rodzin Boży bankiet trwa, niech łaska komunii z Jezusem wypełnia naszą codzienność.

Niech każde spotkanie ze św. Rodziną Was przemienia; niech wzmacnia każde narzeczeństwo, małżeństwo i rodzinę!

Święta Rodzino z Nazaretu, Ukoronowana, miej nas w opiece w każdy czas. Amen.

 

Umocnieni – nie możecie milczeć, nie możecie dezerterować!

Homilia Arcybiskupa Katowickiego; Dzień Wspólnoty RŚŻ; 2017.09.03

 

Bracia i Siostry, Droga Młodzieży, Dzieci Boże!

Przed chwila odmówiłem modlitwę, zwana kolektą; modlitwę, „zbierającą” nasze niewypowiedziane prośby w jedną całość...

Prosiliśmy:

„Boże wszechświata,
zaszczep w naszych sercach miłość ku Tobie...
i daj nam wzrost pobożności,
umocnij w nas wszystko, co dobre,
i troskliwie strzeż tego, co umocniłeś”.

1. Modlitwa ta opisuje proces duchowego rozwoju człowieka, który ma świadomość prymatu łaski i wie, że wszystko jest darem, darmo danym od Boga, który jest Miłością!  

Miłość do Boga została zaszczepiona w naszych sercach w sakramencie chrztu świętego, o czy winniśmy zawsze pamiętać.

2. Prosiliśmy dalej o wzrost pobożności, co niewątpliwie już się dokonało w czasie minionych wakacji, podczas formacji wszystkich gałęzi Ruchu Światło - Życie.

Wszystkim, którzy uczestniczyli w formacji dziękuję, za to, że Bogu i sobie podarowali czas; czas formacji i duchowego wzrostu; czas wzrostu pobożności, czyli pogłębienia relacji z Bogiem przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym.

Słowa podziękowania kieruję do wszystkich, którzy prowadza formację w Ruchu Światło-Życie; w Domowym Kościele. Jestem wdzięczny Moderatorom i Animatorom; wszystkim sprawnie funkcjonującym Diakoniom.

3. Tematem trwającego jeszcze roku formacyjnego były słowa: Sługa Niepokalanej wskazujące na dwie ważne w Ruchu postaci. Na Niepokalaną i Jej sługę, ks. Franciszka Blachnickiego.

Niepokalana przychodzi do nas w roku 100-lecia objawień fatimskich ze swoim orędziem, przekazanym trójce fatimskich dzieci.

Sługa Boży Franciszek – w roku 1982 napisał List z Fatimy a w nim – zastrzegając się, iż mam poczucie proporcji – połączył Krościenko i Fatimę, uznając, że Krościenko jest również dla wielu, dzięki charyzmatowi spotkania „z Chrystusem w Duchu Świętym przez Niepokalaną” miejscem drogim i świętym, jak Fatima.

Bracia i Siostry!

Jesteśmy przekonani, że i nam, zgromadzonym na dniu wspólnoty w katowickiej katedrze, spotkanie z Niepokalaną w Jej fatimskim orędziu, da wzrost pobożności.

Chcemy wszyscy przyjąć do serca wezwanie Maryi: odmawiajcie codziennie różaniec, czyńcie pokutę, ofiarowujcie swoje cierpienie, jako zadośćuczynienie za grzechy i jako prośbę o nawrócenie grzeszników.

Istotą orędzia z Fatimy jest uświadomienie nam, że modlitwa jest formą solidarności z innymi. Wytrwałe życie modlitwy prowadzi do wewnętrznej dojrzałości, do formułowania próśb nie tylko obejmujących nas samych, ale innych ludzi, sprawy Kościoła i potrzeby całej ludzkiej rodziny, wśród których potrzebą fundamentalną i palącą jest pokój!

Modlitwa różańcowa. Rozważać i widzieć niejako poprzez Maryję, która ze wszystkich ludzi była najbliższa Panu. Różaniec prowadzi nas przez Maryję do świętego imienia Jezus. Ona pomaga nam w zgłębieniu i w przeżywaniu tajemnicy „owocu” Jej łona - Chrystusa. Maryja prowadzi naszą modlitwę, w ślad za Nią możemy wyzbyć się egoizmu, dorastamy do pełnego pokory „fiat”, którego oczekuje od nas Bóg.

Drodzy!

Powinniśmy również patrzeć na Fatimę z właściwej perspektywy czasowej. Nie możemy oczekiwać, że świat zmieni się w ciągu jednego dnia, ale wszyscy winniśmy wytrwale dążyć do przemiany siebie i bliźnich. Pierwsi chrześcijanie cierpieli i modlili się ponad trzy wieki o wolność wiary w Chrystusa. Ich cierpienia i modlitwy zostały ostatecznie przez Boga wysłuchane. I tak jest z naszymi modlitwami. Nie mamy co do tego cienia wątpliwości, że są wysłuchiwane i zmieniają oblicze ziemi! Pomyślmy - jak wiele dokonał różaniec! Ileż mocy jest w „Zdrowaśkach” szeptanych przez pielgrzymujących do tylu maryjnych sanktuariów na całym świecie!

W Różańcu poznajemy wszechmoc, miłosierdzie, miłość Boga. Różaniec nawraca, udoskonala, uświęca, daje pokój!

Bracia i Siostry!

Nierozłącznie z modlitwą związana jest pokuta. Bardzo wielu ludzi nie akceptuje, nie przyjmuje tego słowa. Przyjęcie postawy pokutnej wiąże się bowiem z uznaniem własnej słabości, z gotowością przyznania, że zgrzeszyliśmy przeciw Bogu i bliźniemu! Jest wyrażeniem pragnienia powrotu Ojca!

Do tej radykalnej przemiany potrzebne jest zawsze pośrednictwo konfesjonału. W każdym pokutnym geście mieści się wielkie pragnienie powrotu do Chrystusa, wielkie zobowiązanie.

Pokuta to oczyszczenie, ale również gotowość do ponoszenia ofiar i przyjmowania cierpienia. Orędzie z Fatimy przypomina nam, że nie można angażować się w sprawy człowieka nie płacąc za to ceny, która ostatecznie wpisuje się ceną, jaką za nasze zbawienie zapłacił Boży Syn na drzewie krzyża. Przypomniał nam o sam Jezus w dzisiejszej Ewangelii: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”. 

Bracia i Siostry!

Jesteśmy powołani do naśladowania Chrystusa, do chodzenia Jego śladami. Każdy ochrzczony, dążący do wspólnoty losy z Chrystusem, staje się pobożnym, bliższym Boga.

Jednocześnie, nie zatraca swego człowieczeństwa. Pełnię takiego stanu osiągnęła Matka Chrystusa i dlatego mamy odwagę z tak wielką ufnością zwracać się do niej: „Matko ludzi i ludów. Tobie znane są wszystkie ich cierpienia i nadzieje, Ty czujesz po macierzyńsku wszystkie zmagania między dobrem i złem, światłością i ciemnością, jakie wstrząsają światem - przyjmij nasze wołanie (...)” [por. Jan Paweł II, Akt poświęcenia świata i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, 25 marca 1984 roku].

Maryjo, Fatimska Pani, wstawiaj się za nami, aby Bóg umocnił w nas wszystko, to co dobre, piękne, szlachetne.

Abyśmy stanowczo i jednoznacznie odpowiadali na pytanie, któreś zadała trójce dzieci w Fatmie: Czy chcecie ofiarować się Bogu?

Abyśmy odpowiadali jak fatimskie Dzieci: całym sobą, zawsze, w każdy czas: tak, chcemy, fiat!

Nie możemy też nie słyszeć dzisiejszej zachęty św. Pawła: „Proszę was.., przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej”.

Ostatecznie w II zdaniu z Listu do Rzymian, św. Paweł wzywa nas do przemiany, abyśmy umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża; co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.

Bracia i Siostry!

Spotkanie – z Jezusem, Jego Matka, ze Świętymi ma moc przemieniania.

I to spotkanie ma taką moc i cała formacja roczna i wakacyjna nas przemienia; przemieniają nas spotkania z Chrystusem w sakramentach Kościoła i spotkanie z Jego Matką w tajemnicy Jej powołania i życia oraz w tajemnicy objawień.

Drodzy!

W czasie minionych wakacji, w czasie całej dotychczasowej formacji, tak wiele zostało w was umocnione (nawet powołania do wyłącznej służby Ewangelii); pozostaje na końcu prosić, aby: - Bóg troskliwie strzegł tego, co zostało umocnione.

A umocnieni „Idźcie i głoście”, bo tak jak prorok Jeremiasz – o czym słyszeliśmy w I czytaniu – mimo pokus, ostatecznie nie zdezerterował: Bóg bowiem uwiódł go! Sprawił, że Jego słowo weszło w niego; było w jego kościach jak potężny ogień.. dlatego nie milczał, szedł i głosił!

Tak i wy umocnieni – nie możecie milczeć, nie możecie dezerterować; wręcz przeciwnie: trzeba się angażować, aby Ruch Światło-Życie w naszej archidiecezji się rozwijał; aby ewangelizował i tworzył Kościół Żywy!

A zatem: Idźcie i głoście jak Sługa Boży Franciszek, wielki Sługa Niepokalanej.

 

Cud ziarna.

Cud ziarna.

Homilia Arcybiskupa Katowickiego; Paniówki. 2017.09.02 r. Dziękczynienia za plony.

1. Uroczystość dziękczynienia za plony ma swoją długą tradycję. Człowiek od najdawniejszych czasów dziękował za plony ziemi. W psalmach Dawida mamy poetycki wyraz postawy dziękczynienia za urodzaje:

Nawiedziłeś i nawodniłeś ziemię, wzbogaciłeś ją obficie;
Przygotowałeś nam zboże i tak uprawiłeś ziemię;
Nawodniłeś jej bruzdy, wyrównałeś jej skiby,
Spulchniłeś ją deszczami i pobłogosławiłeś plonom
Rok uwieńczyłeś swoimi dobrami,
Tam gdzie przejdziesz wzbudzasz urodzaje..” (Ps 65).

My zaś ludzie Ewangelii gromadzimy się w wigilię niedzieli, która jest dniem Zmartwychwstania Chrystusa, dniem dziękczynienia za dzieło stworzenia świata i jego zbawienie, dniem ucieczki do Boga, aby śpiewać Bogu dziękczynne Te Deum laudamus; dziś szczególnie za tegoroczne zbiory. W tym dniu – od pamiętnego wydarzenia w Wieczerniku - Chrystus pragnie z wszystkimi zasiadać do stołu Eucharystii, która jest zapowiedzią wiecznej uczty w Jego Królestwie. Pragnie z wszystkimi dzielić się chlebem. Nasza obecność tu i teraz wskazuje, że przyjęliśmy zaproszenie Jezusa na „łamanie chleba”, jak brzmi jedno z imion Eucharystii.

Zapowiedź naszego udziału w uczcie w Królestwie Bożym wyraża się już teraz w korzystaniu z bogactwa dzieła stworzenia. Wszyscy ciągle korzystamy z tego, co Bóg stworzył i dał człowiekowi w posiadanie.

Za chwilę, podczas przygotowania darów na ołtarzu, zostaną wypowiedziane znamienne słowa: "Błogosławiony jesteś Panie, Boże wszechświata, bo dzięki Twej hojności otrzymaliśmy chleb, owoc ziemi oraz pracy rąk ludzkich".

Tę modlitwę odmawia każdego dnia kapłan, podnosząc chleb na patenie i ofiarując go Bogu, aby mocą Duch Świętego chleb stał się Ciałem Chrystusa.

Modlitwa ta zabrzmi szczególnie podniośle dziś, kiedy podniesiemy ku niebu niejako cały tegoroczny plon ziemi i podziękujemy za chleb; za ponowiony cud jego pomnożenia. Ziarno wsiane w ziemię wyrosło i wydało plon. Więc jakże, nie dziękować Bogu – dawcy i sprawcy życia, że co roku odnawia się cud ziarna, które umiera i przynosi plon obfity; i dokonuje się pomnożenia chleba i spełnia się wypowiadane modlitwą oczekiwanie: – „chleba naszego, powszedniego dnia nam dzisiaj”!

Do tego, co wyrosło na polu – z matki ziemi – trzeba dołożyć jeszcze i to wszystko, co codziennie możemy użytkować, konsumować, czyli też niejako żniwować. W tych kategoriach myślimy i mówimy o takich dobrach, jak: mieszkanie, dom, praca, informacje, bogactwa techniki - to wszystko jest w jakimś szerszym znaczeniu dobrem, które otrzymujemy i z którego korzystamy. Wszak człowiek nie jest samowystarczalny - aby żyć musi ciągle brać, korzystać z dóbr stworzonych, także wytworzonych przez nas i przez naszych bliźnich, wyposażonych – jak słyszeliśmy w Ewangelii w mnogość talentów.

Dzisiejsza uroczystość przypomina nam, jak wiele jest ofiarowanego nam dobra. Za nie należy się wdzięczność Bogu i ludziom.

Dziękujemy w szczególny sposób za chleb. Dzięki Bożej hojności i pracy rąk ludzkich nie brakuje go nikomu ani w tutejszej parafii, ani w naszej Ojczyźnie. Jednak w czasach globalnego świata, nie możemy zapomnieć o tych, którzy na świecie chleba nie mają. Bardzo potrzebne jest praktykowanie solidarności, jako cnoty moralnej, która pozwala dostrzec, że ludzie i społeczności są podobni sobie, są równymi sobie uczestnikami „ uczty życia, na którą Bóg zaprasza jednakowo wszystkich ludzi” (SRS, 39). W tym miejscu pragnę podziękować za wszystkie gesty solidarności ( ostatnio z ofiarami nawałnic), za wszelką pomoc, której tak hojnie udzielacie.

2. Kiedy jednak spoglądamy na chleb – widzimy tych, którzy są niejako „twórcami chleba” rolników i piekarzy. Dostrzegamy też zwykłych konsumentów chleba, którzy nieraz widzą tylko chleb, a nie dostrzegają za nim ogromu pracy innych.

Każdy z nas korzysta z pracy innych, z ich dorobku i trudu; z ich talentów. Dlatego powinien być – jako człowiek i chrześcijanin tym, który też ciągle daje coś od siebie, stając się dobroczyńcą czy darczyńcą dla innych. Dotyczy to nie tylko spraw materialnych, ale i duchowych. Powinniśmy mieć ambicje bycia sługami „użytecznymi”, tym bardziej, iż godzina rozliczenia nadejdzie w życiu każdego z nas!

Wiemy, że w Kościele od początku było poczesne miejsce dla tych, którzy zajmowali się sprawami ducha. I chociaż nie produkowali niczego w sensie materialnym, to społeczność wierzących zawsze uznawała ich obecność za szczególnie owocną w duchowym porządku łaski. I tak jest w Kościele po dzień dzisiejszy. Wciąż żywa jest świadomość, że nie samym chlebem żyje człowiek! I sam chleb, nawet gdyby człowiek miał go w obfitości czy nawet w nad obfitości – jak to nieraz już bywa, to, co materialne ostatecznie nie zaspokoi duchowych pragnień człowieka.

I dlatego pragniemy dzisiaj – również w kontekście rocznicy wybuchu II wojny światowej i podpisania przed 37 laty porozumień jastrzębskich, dziękować Bogu także za wszelkie dobra duchowe, które stało się naszym udziałem choćby przez posługę wielkiego Jana Pawła II. To On 2 czerwca 1979 r. na Placu Zwycięstwa – niedaleko Grobu Nieznanego Żołnierza wypowiedział takie słowa:

„Przyklęknąłem przy tym grobie, wspólnie z Księdzem Prymasem, aby oddać cześć każdemu ziarnu, które - padając w ziemię i obumierając w niej - przynosi owoc. Czy to będzie ziarno krwi żołnierskiej przelanej na polu bitwy, czy ofiara męczeńska w obozach i więzieniach. Czy to będzie ziarno ciężkiej, codziennej pracy w pocie czoła na roli, przy warsztacie, w kopalni, w hutach i fabrykach. Czy to będzie ziarno miłości rodzicielskiej, która nie cofa się przed daniem życia nowemu człowiekowi i podejmuje cały trud wychowawczy. Czy to będzie ziarno pracy twórczej w uczelniach, instytutach, bibliotekach, na warsztatach narodowej kultury. Czy to będzie ziarno modlitwy i posługi przy chorych, cierpiących, opuszczonych. Czy to będzie ziarno samego cierpienia na łożach szpitalnych, w klinikach, sanatoriach, po domach: "wszystko, co Polskę stanowi".

Bracia i Siostry!

3. Dzisiejsza uroczystość gromadzi nas - ludzi dziękczynienia, aby dziękować za „Ziarno”, tak poetycko opisane przez papieża Polaka. Tak chcemy być ludźmi dziękczynienia. Niech ono wyraża się także umiejętnością szanowania Bożego dzieła, stworzenia, jakim jest świat z właściwie niewyczerpalnymi dobrami, oddanymi na służbę człowiekowi – „widział Bóg, że wszystko, co stworzył było bardzo dobre” (Rdz 1,31). Czyńmy to w duchu encykliki papieża Franciszka Laudato sii, pamiętając, że ziemia jest naszym wspólnym domem, o który trzeba dbać! 

Dziękować znaczy przede wszystkim czynić coś z radością. Tak – mimo wszystkich przeciwności i trudności dziękujemy z radością za tegoroczne żniwa. Trzeba też, dziękując razem z rolnikami za bogate żniwa, dziękować im za trud rolniczej pracy - trud nie zawsze doceniany i nie zawsze zauważony.

Ogarniamy tu z Paniówek wszystkich rolników całej Polski, którzy jak się to zwykło wypisywać na sztandarach: żywią i bronią, tego, co polskie i narodowe, także tego, co katolickie i ewangeliczne.

Dlatego ogarniamy ich modlitwą i wdzięcznością. To oni są najbliżej dzieła stworzenia, gdyż mają do czynienia z tym, co Boże. Albowiem słowo: „zboże” wskazuje na coś, co pochodzi od Boga - z Bożej ręki!

Z tej racji uczycie nas postawy dziękczynienia! Wy wskazujecie na dobro, które jest i które się stało i za nie dziękujecie. Uczycie nas optymizmu i pielęgnowania nadziei, że zasiane dobro przez słowa siewców Ewangelii ostatecznie przyniesie plon sprawiedliwości. Bóg zapłać wam za tę lekcję dziękowania za ziarno i dobro!

4. Wiara w Jezusa Chrystusa uczy nas trzeźwej oceny rzeczywistości ziemskiej. Jezus nigdy nie obiecywał człowiekowi raju na ziemi. Uczył raczej realizmu ziemskiego bytowania, jako drogi do ojczyzny wiecznej, uczył wytrwałego zmagania się z trudnościami, aby zasiąść ostatecznie na uczcie wiecznej. Uczył spojrzenia na życie w kategoriach powołania, którego spełnienie nadaje ostateczny sens i niepowtarzalne znaczenie każdemu ludzkiemu życiu. W takiej postawie wyrazi się ewangeliczna mądrość serca, której uczy nas Jezus Chrystus. To On zachęca nas do wspólnoty modlitwy jako skutecznego osiągania Bożych darów:

„Jeśli dwaj... na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie”.

W tej godzinie Eucharystii chcemy razem, zgodnie – ciesząc się obecnością Chrystusa – prosić za wami, o Boże błogosławieństwo; o solidarne społeczeństwo; o państwo szanujące obywateli i o polityków mających na celu dobro wspólne. I o takich samorządowców, którzy patrzą dalej niż granice ich gminy czy miasta!

Bracia i Siostry!

Te wszystkie sprawy – wasze sprawy - zawierzamy Bożej Opatrzności i życzmy wam: "aby życie ludzkie stawało się coraz bardziej ludzkie, aby wszystko, co na to życie się składa, odpowiadało prawdziwej godności człowieka; byście nie bytowali w lęku o swoją przyszłość; o przyszłość swoich rodzin". (Jan Paweł II, Redemptor hominis, 15).  Amen.

Strona 1 z 65

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media