Got 0 bytes response, method=default Response decode error Wiadomości

katedra

Homilia na I Niedzielę Adwentu

27 listopada 2016 r.

Msza Święta Barbórkowa – transmisja radiowa

Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy...

 

Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia, wierni zebrani w tym kościele i przy radioodbiornikach, zwłaszcza chorzy, cierpiący, słabi...

Drodzy górnicy, którzy w tych dniach szczególną pamięć kierujecie ku Waszej Patronce, Świętej Barbarze...

Kiedy w 1994 usłyszałem z ust ówczesnego Arcybiskupa Katowickiego, że posyła mnie do parafii NMP Matki Kościoła w Jastrzębiu Zdroju, zamieszkałej przede wszystkim przez rodziny górników, powiedziałem mu: to mnie przerasta. Odpowiedział: a co nas nie przerasta? Moje obawy nie były abstrakcyjne. Miałem doświadczenie trudnych lat walki braci górniczej o wolność, byłem świadkiem trudnych chwil naznaczonych krwią górników w stanie wojennym, umierających w obronie godności ludzkiej i etosu górniczej pracy, znałem doskonale trud i niebezpieczeństwo ich pracy, kontekst jastrzębskich porozumień społecznych.

Tak, wydawało mi się naprawdę: to mnie przerasta...

Wracają do mnie te słowa dzisiaj, w I Niedzielę Adwentu, kilka dni przed wspomnieniem Świętej Barbary, kiedy Kościół przemawia słowami Izajasza Chodźcie, postępujmy w światłości Pańskiej! A zatem: pośród ciemności adwentowych poranków i wieczorów, w kontekście ciemności kopalnianych chodników, mówimy za Izajaszem: Chodźcie, postępujmy w światłości Pańskiej!

Izajaszowa wizja końca czasów przedstawiona nam w I Niedzielę Adwentu, to wizja chwalebna. Jej głównym rysem jest znak pokoju, pokój jako gwarancja stabilności: Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny.

A zatem pokój, o który modliliśmy się wraz z psalmistą: Niech pokój panuje w twych murach, a pomyślność w twoich pałacach. Pokój, który powinien być dla nas, jak to określił Paweł w Liście do Rzymian, godziną powstania ze snu...

Tak... o tym jest dzisiejsza Liturgia Słowa.

Obserwując jednak to, co dzieje się wokół nas, widząc nastroje niepokoju na świecie, słysząc nieustanne konflikty w naszym własnym domu – ojczyźnie – czy nie myślimy często, że to jest zbyt trudne? Przekucie mieczy nienawiści na pługi spulchniające glebę i włócznie złości na sierpy karmiące chlebem? Czy to nie jest za dużo na nasze ludzkie siły? Na nasze tu i teraz?

Siostry i bracia...

To, co przerasta człowieka, nigdy nie przerasta Boga. Wiedziała o tym Święta Barbara, piękna córka bogatego poganina, niezwykle mądra, podobno pod wpływem wielkiego Orygenesa z Aleksandrii ochrzczona, sama poświęciła siebie Bogu ślubem czystości, głodzona następnie i straszona przez ojca, torturowana, a wreszcie zamordowana. Nie ma takiej siły w człowieku, która jest w stanie znieść taki ogrom cierpienia, a raczej człowiek nie jest w stanie posiadać jej sam z siebie. Ona zawsze jest z Boga. Jeśli zatem pytamy samych siebie – jak żyć pokojem z Izajaszowych wizji w podzielonym społeczeństwie, w świecie kipiącym od konfliktów i pogardą jednego człowieka wobec drugiego, na ziemi, na której brat zabijał brata strzelając do niego pod kopalnią „Wujek” a dzisiaj strzela do swoich braci nienawiścią, podejrzeniami, złością, pogardą, to odpowiedź może być tylko jedna:

to nas przerasta... nas jako ludzi – tak.

Ale nas, jako wierzących w Boga – nie!

Moi drodzy –

nasze myśli kierujemy dzisiaj ku górnictwu. Od zawsze kojarzonym ze śląskim etosem pracy, choć przecież są i inne regiony w naszej ojczyźnie, gdzie górnicy trudzą się wydobyciem. Czy w dobie marketingowych zabiegów ukierunkowanych na zysk mówienie o pracy i jej etosie nie brzmi jak pieśń zaprzeszłych epok? Być może tak! Ale nieważne jak brzmi, bo przecież dźwięk w każdym uchu w dużej mierze zależy od słuchającego – ważne: co oznacza naprawdę. A w społeczności tej ziemi zawsze istniały trzy nadrzędne wartości: religia, rodzina i praca. Istotna była jej jakość, jakość pracy, która zawsze musiała być dobrze, rzetelnie i solidnie wykonana. Słowa „Szczęść Boże!”, które jej nieodłącznie towarzyszyły, do dzisiaj są świadectwem zależności człowieka od Boga. Człowiek może o szczęście dbać, może o nie nawet walczyć, ale jedynym skutecznym źródłem tego szczęścia zawsze pozostanie tylko Pan Bóg.

Stąd i dzisiaj – jeśli stajemy wobec problemu górnictwa, żmudnych rozliczeń i kalkulowania zysków oraz strat, nie wolno nam działać inaczej jak tylko ze świadomością, że źródłem wszelkiego dobra – w tym dobra, które jest w nas, zawsze jest Pan Bóg. I jeśli ktokolwiek, w jakikolwiek sposób chce uczestniczyć w ochronie dobra, w budowaniu dobrej przyszłości, w ubogacaniu społeczeństwa, nie może zapomnieć o Izajaszowej modlitwie:

Chodźcie, wstąpmy na Górę Pana! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. (...) Chodźcie, postępujmy w światłości Pańskiej!

Siostry i Bracia...

Nadeszła godzina powstania ze snu. To jest Adwent przecież. Trzeba się obudzić.

Kiedyś zapytano mnie, dlaczego ciężkiej pracy górników patronuje kobieta. Odpowiedziałem tak: Myślę że na górniczy trud potrzeba spojrzenia nie tylko mężczyzny, ale również kobiety. Dopiero takie spojrzenie daje jakąś pełnię. Ponadto, konkretnie nawiązując do świętej Barbary, wiemy z podań że przeżywała ciemności lochów wieży, na które skazał ją ojciec. I pośród tych ciemności fizycznych i duchowych, z którymi musiała się zmagać, odnajdywała prawdziwe źródło światła w Bogu, któremu do końca zawierzyła. Górnikowi który nie tylko szuka światła pod ziemią, ale również pośród ciemności tego życia, święta Barbara może być doskonałą przewodniczką.

Pozostawiam te słowa każdemu z Was, jako słowa moich życzeń. Nie tylko na wspomnienie Świętej Barbary, lecz przede wszystkim na cały Adwent, również Adwent całego Waszego życia, w którym oczekujecie na spotkanie z Chrystusem w wieczności, kiedy nie będzie już mieczy i włóczni, nienawiści i złości, bo wszyscy postępować będziemy w świetle.

Prawdziwym świetle Pana... 

Obchody barbórkowe

Jastrzębie, parafia NSPJ; 2016.11.27

1. Dziś pierwsza Niedziela Adwentu. W liturgii słowa przebija się wezwanie: „czuwajcie!”. Pan Jezus prosi nas: „Czuwajcie, bo nie wiecie w którym dniu Pan wasz przyjdzie. (…) Bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie Syn Człowieczy przyjdzie” (Mt 24,43-44).

Jako chrześcijanie wierzymy, że to przyjście Pana w końcu nastąpi. Nie wiemy jednak kiedy. Jezus nie przekazał tej daty nawet swoim Apostołom. Dlatego jedyną sensowną postawą jest spokojne, pełne ufności i czujności oczekiwanie na przyjście Pana. Takie jest przesłanie i sens Adwentu, który ostatecznie zakończy się rozbłyskiem światła w noc Bożego Narodzenia; takie jest też znaczenie naszego osobistego Adwentu, który ostatecznie rozbłyśnie światłością wiekuistą, spotkaniem z Jezusem, naszym Panem, Sędzią i Zbawicielem.      

Bracia Górnicy!

2. Wykonując swoją pracę, codziennie ocieracie się o eschatologię czyli o rzeczy ostateczne człowieka, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy liczba szczęśliwych zjazdów na szychtę będzie równa liczbie szczęśliwych wyjazdów; każdy zjazd jest równaniem z wieloma niewiadomymi. Ten fakt powinien was mobilizować do czujności i do przestrzegania przepisów BHP, które obowiązują w sumieniu!

Każde wejście do wnętrza ziemi – niezależnie od technicznych zabezpieczeń – jest spotkaniem z żywiołami. Niedawno minęła niezauważona 120 rocznica katastrofy w kopalni „Kleofas” w Katowicach. Był to rok 1896. Z 3/4 marca zjechało „na dół” około 140 górników. Zaskoczył ich pożar w szybie. W bezpośredniej akcji ratunkowej wydobyto 104 ciała; a potem następne i… następne. Po tej katastrofie wybudowano w Katowicach-Załężu kościół – votum, pw. św. Józefa, patrona Dobrej Śmierci.

Jest 16 grudnia 1981 r. Początek stanu wojennego. Dziewięciu górników z kopalni „Wujek” oddało swe życie w obronie ideałów „Solidarności”. W tym samym roku, dokładnie 35 lat temu, w kopalni Piast w Bieruniu przez 14 dni – od 14 do 28 grudnia – ponad dwa tysiące górników strajkowało pod ziemią! Przeżyli tam nawet święta Bożego Narodzenia. Wielu z nich poniosło poważne konsekwencje; wielu otrzymało paszporty „w jedną stronę”. Wydawało się wtedy, że takie rozwiązanie było humanitarne. A jednak, zarówno przed laty,  jak i dziś, upoważnione jest postawienie pytania o to, kto miał prawo podejmować tak arbitralne decyzje, w konsekwencji których, robotników pozbawiono pracy, ojcowizny i ojczyzny. O tej nierozliczonej karcie z dziejów naszej najnowszej historii, nie wolno nam zapominać!

Jest rok 2006. Jesienny dzień 21 listopada. W kopalni „Halemba” wskutek wybuchu metanu zginęło 23 górników. Podobnie trzy lata później. Te same przyczyny. W kopalni „Wujek”-„Ruch Śląsk” śmierć poniosło 20 górników. Zaś przed dwoma laty, 14 października 2014 r. wybuch w kopalni „Wesoła” zabił 5 górników. Pozostałych 30 rannych przez wiele miesięcy walczyło o życie w siemianowickim Centrum Oparzeń.

W 2013 r. zrodziła się inicjatywa godnego upamiętnienia wszystkich ofiar górniczych katastrof na urządzonym w tym celu Szlaku Pamięci – Górniczej Kalwarii. Miała powstać na Hałdzie Murckowskiej, w granicach Katowic. W efekcie narastającego kryzysu w górnictwie, realizację projektu zamrożono. Pozostaje wyrazić nadzieję, że inicjatywa wpisania w Drogę Krzyżową pamięci o wszystkich katastrofach górniczych i ich ofiarach, zostanie kiedyś zrealizowana.

3. Drodzy Górnicy,
w górniczej branży nadal mamy do czynienia z wieloma niewiadomymi. Dominuje jednak oczekiwanie na jej radykalne uporządkowanie. Jest ono obowiązkiem właściciela kopalń – Skarbu Państwa. Na Górnym Śląsku i nie tylko, oczekujemy ładu w odniesieniu do tej branży, która od kilku dziesięcioleci przeżywa czas zmian i niepewności. Pomimo trudności w jej restrukturyzacji, w przyszłość patrzymy z optymizmem!

Mamy nadzieję, że na szczeblu krajowym węgiel pozostanie nadal podstawowym nośnikiem energii, bo jest to jedyne paliwo, którego mamy pod dostatkiem. To wyłącznie ono zapewnia naszej Ojczyźnie niezależność energetyczną.

Wydaje się, iż obrano właściwy kierunek zmian, polegający na łączeniu górnictwa i energetyki. Ponadto, dzięki nowoczesnym technologiom węgiel wykorzystywany jest w przemyśle chemicznym. Myślę także o konkretnych działaniach naprawczych, choćby tu, w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Przed rokiem, zrozumieniem trudnej sytuacji i odpowiedzialnością wykazała się załoga Spółki oraz związkowcy. Podpisano porozumienie ograniczające wynagrodzenia na okres 3 lat. Umowa ta – pionierska w skali kraju – w połączeniu z innymi działaniami restrukturyzacyjnymi, już daje efekty w postaci polepszającej się perspektywy na przyszłość. Wskazuje na to również ostatni sukces giełdowy JSW.

Wydaje się, że istnieje szansa na osiągnięcie zdrowego kompromisu w związku z ustawą antysmogową. Przypomnijmy, że jej celem jest ograniczenie negatywnego oddziaływania spalanego węgla poprzez zastosowanie odpowiednio dobranych technologii jego spalania oraz poprawę jakości wykorzystywanego węgla, przy równoczesnym utrzymaniu go jako surowca energetycznego. Węgiel jest czarny i brudny, ale może być źródłem czystej energii, o ile będą jasno określone parametry tego surowca, przeznaczonego do ogrzewania naszych domów i mieszkań. A to można zrobić od zaraz!

Węglu towarzyszy metan, gaz oswojonym już przez górnictwo, które wie jak go wykorzystać do produkcji ciepła i energii elektrycznej, z korzyścią dla efektu cieplarnianego.

Bracia i Siostry!

Rozpoczęliśmy Adwent. W czuwanie przed Bożym Narodzeniem wpisujemy na Górnym Śląsku nadzieję i oczekiwanie na to, że racjonalne porządkowanie górnictwa węgla kamiennego będzie postępowało naprzód. Branża ta nie jest bytem bez twarzy. Górnictwo to przede wszystkim ludzie, zintegrowane i przywiązane do tradycji środowisko, kultywujące chrześcijański etos pracy. Wszyscy, nie tylko mieszkańcy Górnego Śląska, nosimy w sercu pragnienie ładu gospodarczego i społecznego, stabilizacji i w miarę pewnej przyszłości. Oczekujemy więc zachowania miejsc pracy – nawet wtedy, jeśli trzeba będzie pogodzić się z „wygaszaniem” tych kopalń, w których eksploatacja stanie się niemożliwa czy wręcz śmiertelnie niebezpieczna.

Jest rzeczą ważną, że w sprawach przyszłości górniczej branży i konkretnych kopalń trwa dialog społeczny; tak dzieje się m.in. na poziomie Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego i Branżowego Zespołu Trójstronnego ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Górników. Ten ostatni zwrócił się niedawno do rządu z prośbą o obniżenie obciążeń publiczno-prawnych nałożonych na branżę górniczą. Prowadzona od lat polityka fiskalna państwa doprowadziła do tego, że dziś na płatności publicznoprawne górnictwa składają się 43 różnego rodzaju podatki i obciążenia. Tymczasem słyszmy raz po raz, że górnictwo / górnicy ciągle są dotowani. Uczciwość wymaga, aby opinia publiczna była poinformowana, jakie środki górnictwo przekazuje do budżetu państwa; ile wnosi poza tym dobrem, jakim w naszym kraju jest węgiel, źródło energii i gwarant energetycznego bezpieczeństwa państwa.

Bracia i Siostry!

Kościół ma Górnym Śląsku czuwa nad sprawami społecznymi i duszpastersko wspiera oczekiwane działania. Osobom odpowiedzialnym za górników i górnictwo życzmy mocy Ducha Świętego i jego darów: mądrości i odwagi, męstwa, wytrwałości i determinacji, aby podjętą reformę doprowadzili do szczęśliwego końca. Boże światło niech wspomaga związkowców, aby mieli na uwadze dobro wspólne i pamiętali, że ich misja nie wyczerpuje się wyłącznie w obronie praw pracowniczych. Do ich obowiązków należy również współtworzenie gospodarczej przyszłości Górnego Śląska i Polski.

Drodzy słuchacze Bożego słowa!

Adwentową atmosferę nadziei – w odniesieniu do spraw doczesnych i wiecznych – podtrzymuje psalmista: „Uradowałem się, gdy mi powiedziano: »Pójdziemy do domu Pańskiego«!” (Ps 122,1). Nie traćmy więc czasu! Każdy dzień stwarza szansę zaangażowania i czuwania, walki z własną ospałością wobec przyjęcia darów Boga i aktualnych wyzwań.

Odrzućmy więc „uczynki ciemności” i przyobleczmy się w „zbroję światła. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień:.. nie w kłótni i zazdrości ”. (Rz 13,12). Słowa i obrazy użyte przez św. Pawła, wciąż zachowują swoją aktualność. „Porzucenie uczynków ciemności” wskazuje na konieczność wyrzeczenia się zła, grzechu, niewłaściwego przyzwyczajenia i nawyku. Jednak wezwanie do przemiany i nawrócenia nie dotyczy wyłącznie jednostek. Odnosi się także do struktur i funkcjonujących w nich osób! Zatem – żyjmy przyzwoicie – nie w kłótni i zazdrości - podtrzymujmy nadal wspólne działania, bo grzechy zaniedbania wyrządziły górniczej branży już wystarczająco wiele szkód!

Braci i Siostry!

Adwent kończy się spotkaniem z osobową Światłością. Prośmy Boga, aby tegoroczne świętowanie uroczystości ku czci św. Barbary, przyczyniło się do rozwiązania skomplikowanych problemów górniczej branży, z której Polska, Polacy i my mieszkańcy Górnego Śląska, możemy być nadal dumni.

Drodzy Górnicy!

Nie jesteście dla naszego kraju problemem. Wasza praca jest gwarantem energetycznej stabilizacji Polski i społecznego pokoju. Od was uczymy się solidarności i odpowiedzialności: zarówno za siebie nawzajem, jak i za zakłady pracy. Dla młodego pokolenia jesteście wzorem pracowitości i rzetelności oraz umiłowania rodziny i rodzinności!

A w górniczym pozdrowieniu „Szczęść Boże!” łączycie wysiłek pracy z Bogiem i Jego błogosławieństwem!

Modlimy się za was i z wami! Niech was wspiera wasza Patronka – św. Barbara! Niech czuwa nad każdym z was. Amen.

Święto Niepodległości,
Katowice, Katedra Chrystusa Króla, 11 listopada 2016

Bracia i Siostry!
Dzisiejsza Ewangelia o Dniu Syna Człowieczego, który będzie dniem indywidualnego sądu Boga nad każdym z nas, jest jednocześnie Ewangelią o szarej ludzkiej codzienności, w której wypełnia się misterium Bożej miłości.  
Kiedy on nastąpi nie wiadomo. Dlatego – według słów Chrystusa – wszyscy ludzie oddawać się będą swoim najzwyklejszym zajęciom – będą jeść, pić, żenić się, wychodzić za mąż. Kupować, sprzedawać, sadzić i budować.
Wtedy właśnie przyjdzie Syn Człowieczy tak nieoczekiwanie, jak niespodziewanie deszcz ognia i siarki spadł kiedyś na mieszkańców Sodomy. Przyjdzie po to, aby definitywnie i sprawiedliwie rozsądzić ludzkie sprawy, aby okazać miłosierdzie tym, którzy o nie proszą.
Kierując dziś do nas to swoje słowo, Jezus pragnie nie tylko, abyśmy przez całe życie zachowywali świadomość eschatologiczną, pamiętając, że jesteśmy tu tylko pielgrzymami, przeznaczonymi do ojczyzny wiecznej; pragnie też byśmy tu na ziemi, w ojczyźnie ziemskiej, zostawili dobry ślad w przestrzeni naszej ludzkich relacji.
Wspomniany w Ewangelii obraz żaren, czynność mielenia, produkcji mąki, a zatem podstawowego składnika powszedniego chleba, przypomina książkę śp. księdza - filozofa Józefa Tischnera, powstałą dokładnie ćwierć wieku temu. Zatytułował ją „Polski młyn”.
Tytuł podobno nie był przypadkowy i odnosił się do hali „Oliwii” w Gdańsku, w której w czasie I Kongresu „Solidarności”, Tischner pisywał na gorąco swoje felietony.
Młyn, w dzisiejszej potocznej mowie kojarzony z chaosem, nieładem i nieporządkiem, w rzeczywistości jest miejscem, w którym chleb co prawda nie powstaje, ale bez którego nigdy by nie powstał.  
Młyn nie jest miejscem uprawy ani żyta, ani pszenicy; ziarno otrzymuje z zewnątrz od rolników; młyn nie jest miejscem wypieku chleba, miejscem takim są piekarnie. A jednak młyn jest ważny, jako miejsce dokonywania się pewnego etapu: procesu w którym ziarno staje się mąką, po to, by następnie stać się chlebem.
Bracia i Siostry!
Pamiętamy jaki chleb dla naszej ojczyzny powstał z tamtej mąki, mielonej w młynie, o którym alegorycznie pisał ksiądz Tischner.
Pożywny, dający siłę i moc, zaspokajający dobrze głód nie tylko ciała, ale i ducha. Chleb odżywiający naród i podnoszący na nogi. Chleb wolności i solidarności!
Dzisiaj, tu i teraz – hic et nunc – w Święto Niepodległości Anno Domini 2016 - pożywnego chleba wypatrujemy gdzie indziej.  To oczywiste gdzie. Raczej przy ul. Wiejskiej w Warszawie, gdzie stoi gmach polskiego sejmu. To stamtąd mamy teraz prawo oczekiwać dobrego ziarna (maki) praw, które służą jednostce, rodzinie, całemu społeczeństwu.
Do wszystkich którzy w nim zasiadają z racji społecznego wyboru, mamy prawo, ale i obowiązek, wołać, by pamiętali kto ich tam delegował i w jakim celu. Mamy prawo wołać o szacunek do człowieka, dla którego stanowią prawo. Wołać o szacunek dla siebie nawzajem.
Bracia i Siostry!
Niebawem minie dokładnie 170 lat od chwili, w której nasz narodowy wieszcz, Cyprian Kamil Norwid, w swoim:
     Głosie niedawno do wychodźstwa polskiego przybyłego artysty, użył pod adresem swoich rodaków słów następujących:
nadzieja jest z prawdy, z niej doświadczenie i wytrwałość – ale i sąd jest z prawdy.
Bracia i Siostry!
W dniu, w którym Chrystus przemawia do nas językiem rzeczywistości ostatecznej, w uroczystość państwową, która przemawia do nas językiem rzeczywistości doczesnej, wspólną częścią tych dwóch wypowiedzi są dwa słowa: prawda i szacunek.
Szacunek wyraża się przede wszystkim wypowiadanym słowem, które ma moc podnosić i poniżać, leczyć i ranić.
„Życie i śmierć są w mocy języka” – uczy Księga Przysłów.
Przy jego pomocy człowiek może wielbić Boga i Ojca, nim także może przeklinać ludzi stworzonych na podobieństwo Boże.
Mówi się, że złe słowo ma moc wyrządzania potrójnej szkody: temu, kto je wypowiada, temu, kto je słyszy i temu, do kogo zostaje wypowiedziane.
Raz wypowiedziane słowo zaczyna żyć swoim życiem. Nie można go już powstrzymać. Raniąc – rani na zawsze. Okłamując – wprowadza niepokój i zamęt. Niszcząc dobre imię drugiego człowieka, pozostawia trwałą rysę na obliczu jego człowieczeństwa.
Nie możemy więc w klimacie dzisiejszego święta pominąć pytania o szacunek dla narodu. Szacunek tych, których naród wybrał, po to, by wyrabiali zaczyn chleba dla tegoż narodu.
Niech alegorycznie oznacza on trud stanowienia prawa. Efektem ma być dobrobyt społeczny, szczęśliwy naród. Dziękujemy szczególnie za niektóre owoce tego trudu. Zwłaszcza te dotyczące spraw społecznych, rodziny.
Dziękujemy, ze świadomością, że zaspokojenie potrzeb każdego obywatela zawsze okupione jest żmudną pracą, niekoniecznie docenioną przez wszystkich.
My, obywatele Polski żyjący na Górnym Śląsku spodziewamy się ustawy o metropolii i ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę. Podzielamy również oczekiwania przedsiębiorców, oczekiwania nowych, sprzyjających przedsiębiorczości regulacji dotyczących podatków, a właściwie ich kompleksowego i stabilnego uregulowania. Oczekujemy, podzielamy oczekiwania, wspieramy.
Czego jednak najbardziej tym oczekiwaniom potrzeba?
Nie ulega wątpliwości: to trudna i bolesna refleksja, ale konieczna. Potrzebny jest przełom. I to nie jest za duże słowo.  Przełom na poziomie etyki i kultury, wtórnie na poziomie polityki, gospodarki, trwałych regulacji na linii państwo-obywatel!
Prawda tej wypowiedzi ma swe korzenie w czymś głębszym, w etycznym doświadczeniu ojczyzny. Bo nie ma ojczyzny tam, gdzie człowiek nie szanuje człowieka; gdzie współobywatel nie szanuje współobywatela tej samej ojczyzny, chociaż innej partii.
Wracam do Norwida mówiącego do rodaków, tak, jak mnie dzisiaj dane jest mówić do was. Wieszcz stwierdził:
Ojczyzna to zbiorowy obowiązek (...) to moralne zjednoczenie,
bez którego partyi nawet nie ma –
bez którego partie są jak bandy lub koczowiska polemiczne,
których ogniem niezgoda, a rzeczywistością dym wyrazów.
Dym wyrazów to bardzo dosadne określenie… W świecie, w którym słowa tracą swoje znaczenia, a mowa nie przestaje być źródłem nieporozumień, myśląc o etycznym doświadczeniu ojczyzny, nie możemy zapomnieć, że nie ma ojczyzny tam, gdzie człowiek nie szanuje człowieka...
Bracia i Siostry!
Czy w naszej ojczyźnie szanuje się człowieka? Każdy widzi jak jest.. I jest szacunek i jest jego brak, znaczący deficyt...Chcę więc dzisiaj podkreślić to, co najważniejsze, to, co absolutnie nie powinno umknąć naszej uwadze, to czego nie możemy się bać wypowiedzieć!
Brak wzajemnego szacunku jest dziś największym zagrożeniem naszej ojczyzny…
Brak wzajemnego szacunku tworzy i umacnia irracjonalne podziały. Prawdziwie irracjonalne!
Podziały, których nawet wołanie o miłość ojczyzny i o dobro wspólne nie potrafi zlikwidować, przywołując do rozsądku tych, którzy je tworzą.
Drodzy w Chrystusie!
Człowiek, aby realizować się w pełni, musi mieć rodzinę, dom i ojczyznę.    Jeśli jej nie ma – jeszcze albo już - musi ją zyskać, albo od - zyskać.
    Drodzy!
Cały nasz kraj jest przedmiotem naszej troski i modlitwy, trzeba wszak ubezpieczać jej przyszłość w opiekuńczych dłoniach Bożej Opatrzności (sama świątynia nie wystarczy!) i w mądrym, pełnym szacunku dla drugich, działaniu obywateli tego kraju.
Niech to przesłanie przenika nasze świętowanie Uroczystości Niepodległej Polski. Chleb niepodległości zawsze smakuje dobrze. Nawet jeśli czekając na niego trzeba poczuć głód. Ale kiedy już niepodległość staje się faktem, obowiązkiem jest dbałość o jej stan; dziś trzeba go wyrażać szacunkiem do współobywateli tej samej ojczyzny, którą patetycznie nazywamy Matką! A wszystkie jej dzieci oczekują i potrzebują szacunku! Amen.

Msza święta w intencji polskich uchodźców wojennych i ich węgierskich opiekunów
z okazji odsłonięcia pomnika Henryka Sławika i Józsefa Antalla seniora.

Warszawa, katedra 2016.11.08

1. Przed nami kolejna odsłona pamięci o przyjaźni polsko-węgierskiej. Z narodem węgierskim wiele nas łączy – historia – ta bardzo odległa i najnowsza. Łączą nas święci i władcy; łączy nas przynależność do europejskiej kultury i tradycji, lata zmagania z systemem komunistycznym. Łączy nas system wartości i przynależność do Unii Europejskiej.
Dzisiejsza uroczystość to wydarzenie niezwykłe, jak niezwykle były obie postaci Józsefa Antalla i Henryka Sławika, które wydobyte z niepamięci, potwierdzają historyczną prawdę o braterstwie obu narodów, przypieczętowanym solidarną pomocą jesienią 1956 roku! Postaci te, współcześnie przypomniane, mogą kształtować naszą przyszłość, bo są niezwykłą emanacją polsko-węgierskiego współdziałania.
Trudno przywoływać dziś szczegółowo etapy drogi życia Henryka Sławika, która doprowadziła go tego, że stał się „bohaterem trzech narodów” – polskiego, żydowskiego i węgierskiego. Mocną lekcję patriotyzmu otrzymał podczas trzech powstań o przyłączenie Górnego Śląska do Polski, w których brał udział. W działalności publiczno-politycznej najważniejsza dlań była ojcowizna, Ojczyzna i sprawiedliwość społeczna oraz coś, co było znamienne dla niemal całego pokolenia urodzonego w niewoli. W życiu Sławika odzyskana niepodległość była jego osobistym zobowiązaniem; zobowiązaniem do ponoszenia ofiar!
Okazja ku temu nadeszła…Po 17 września 1939 roku, jako jeden z ponad stu tysięcy polskich uchodźców przekroczył węgierską granicę. Pewnie dotarłby do tworzonej we Francji przez gen. Władysława Sikorskiego Armii Polskiej, gdyby w obozie pod Miskolcem, gdzie został czasowo zakwaterowany, nie spotkał  Józsefa Antalla, pracownika resortu spraw wewnętrznych Węgier. Publiczną wypowiedź Sławika w imieniu uchodźców Antall uznał za niemal gotowy program działania. Niejako w rewanżu zaproponował temu doskonale mówiącemu po niemiecku Polakowi, by udał się z nim do Budapesztu i podjął próbę stworzenia organizacji, reprezentującej interesy uchodźców wobec władz węgierskich. W ten oto sposób Sławik już w listopadzie 1939 roku przy pomocy Antalla zaczął organizować Komitet Obywatelski do Spraw Opieki nad Polskimi Uchodźcami na Węgrzech. Do podstawowych zadań Komitetu Obywatelskiego należało zapewnienie opieki socjalno-medycznej, edukacyjnej, zarówno kilku tysiącom dzieci i młodzieży, jak i dorosłym, opieki kulturalno-oświatowej, religijnej, a także tworzenie warunków do podejmowania przez nich pracy.
Henryk Sławik szczególną uwagę zwracał na zapewnienie bezpieczeństwa polskim uchodźcom żydowskiego pochodzenia. Wśród przybyłych na Węgry około 120 tysięcy obywateli polskich było kilkanaście tysięcy Żydów.  Już na początku 1940 roku prezes Komitetu zorganizował tajny sposób „wyrabiania” im nowych dowodów tożsamości o „typowo polskich” imionach i nazwiskach. W tych działaniach ogromnie ważną rolę odegrali polscy i węgierscy duchowni, którzy bez problemów potrzebującym wystawiali fikcyjne, ratujące życie metryki chrztu!
Bracia i Siostry!
2. Kiedy patrzymy z perspektywy lat na postaci Sławika i Antalla, nasuwa się pytanie, na ile można człowieka poznać i ocenić. Na ile możemy poznać z historycznej perspektywy obu bohaterów naszych bratnich narodów. W tym szczególnym miejscu wypada nam zastosować ewangeliczne kryterium i przyjąć prawdę słów Chrystusa, który powiedział, że „po owocu poznaje się każde drzewo”( Łk 6,44)!
Po owocu poznaje się każde drzewo; po owocach poznajemy dziś Józsefa Antalla i Henryka Sławika. Na medalu Sprawiedliwy wśród narodów świata umieszczono pochodzący z Talmudu napis, „kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat”. Henryk Sławik razem Jozefem Antallem uratowali tysiące ludzkich istnień… uratowali świat tych osób i te osoby dla świata. 
Założony przez Sławika i Antalla wiosną 1943 roku sierociniec dzieci żydowskich w Vácu nad Dunajem urósł do legendy. Oficjalnie nazwano go „Sierocińcem dzieci polskich oficerów!" Pod tym chroniącym szyldem ratowano żydowskie dzieci; uczono je nawet podstawowych modlitw katolickich, a w niedziele demonstracyjnie prowadzano do kościoła… Jednocześnie organizatorzy i opiekunowie sierocińca z Komitetu Sławika i Biura Antalla dopuszczali, by nauczyciele żydowscy swych podopiecznych edukowali w zakresie Starego Testamentu i hebrajskiego. Dzięki zapobiegliwości i znakomitemu planowi ewakuacji, przygotowanemu przez opiekunów, nikt z mieszkańców sierocińca nie zginął, ani też nie trafił w ręce Niemców, choć 19 marca 1944 roku Węgry znalazły się pod hitlerowską okupacją.
Co zrobił i kim dla sierot z Vácu był i pozostał Henryk Sławik, powiedziała w 2004 roku jedna ze starszych wówczas wiekiem dziewcząt z tego sierocińca – Cipora Lewawi z d. Cyla Ehrenkranz:
Ja wierzę, że on był boskim posłańcem. To Niemcy sprawili, że zostałam sama na tym świecie. Jeśli więc dziś żyję i mieszkam w Izraelu i mam tak dużą, własną rodzinę, dzieci, wnuków i prawnuków, w sumie ponad 30 osób, to dlatego, że Sławik mnie uratował”.
On sam nie miał takiego szczęścia. Nie uratował siebie, ani nie został przez innych uratowany. W lipcu 1944 roku trafił w ręce gestapo, podobnie jak József Antall. I jeszcze raz swą postawą dowiódł, jak wielkiej miary był człowiekiem. Podczas urządzonej przez gestapowców konfrontacji prezesa KO z Antallem, całą „winę” wziął na siebie i miał okazję – jak piszą świadkowie – szepnąć do Antalla słowa, które przeszły do historii: „Tak płaci Polska”!
To dzięki Sławikowi Antall przeżył, zaś Sławik w sierpniu 1944 roku został zamordowany w niemieckim obozie zagłady w Mauthausen.
Umarli… są uparcie obecni,
nie zasypiają
mają okrągły czas więc się nie spieszą
nie udają lepszych ani gorszych
znają nawet prywatny adres Pana Boga
nie deklamują o miłości
ale pomagają znaleźć zgubione przedmioty
nie starzeją się odmłodzeni przez śmierć
przechodzą obok z niepostrzeżonym ciałem
ocalili znacznie więcej niż duszę…
(z: ks. Jan Twardowski, o stale obecnych)
Dopiero w 1977 roku o Henryka Sławika, jako pierwszy upomniał się izraelski adwokat Izaak Bretler, jeden z wychowawców sierocińca w Vácu. To on zgłosił jego założycieli i nauczycieli do  honorowego tytułu „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.
Sprawiedliwy wśród narodów świata stał się najpierw sprawiedliwym przed Bogiem. Takim samym okazał się József Antall. Ich sprawiedliwość została poddana ekstremalnej próbie; rzeczywiście zostali wypróbowani w ogniu wojny i okazali się sprawiedliwymi, wiernymi, ludźmi głębokiego humanizmu i twardych zasad, wierni chrześcijańskim wartościom.
Ich czyny szły ostatecznie przed nimi przed Boży tron, gdzie w rzeczywistości Boga bogatego w miłosierdzie otrzymali nagrodę wieczną. A my – ich rodacy – stawiamy im pomniki w Warszawie i w Budapeszcie, aby pokolenia nie zapomniały. I by spełniły się słowa poety:
„Któryś mnie wyzuł z ziemi ojczystej,
Wróć mi mą ziemię, mój kraj i przystań,
Moim człowieczym zlituj się grzechom,
Daj mi być lotnym skrzydłem i echem…”
(Tadeusz Borowski)  
Bracia i Siostry!
    Niech lotne echo życia Henryka Sławika i Józsefa Antalla mobilizuje nas do działania…do budowania mostów przyjaźni, trwalszych niż wojna i nienawiść; niech nas mobilizuje do działania w oparciu o wspólny system wartości, do działań o zachowanie pokoju..  
    Spotkanie – dwóch ludzi – Antala i Sławika – przypadkiem było, czy działaniem Bożej Opatrzności, która posługuje się ludźmi do realizacji Bożych planów? Tym planem było na pewno ratowanie ludzkich istnień, zwłaszcza życia dzieci.. Ten plan został w stopniu maksymalnie możliwym zrealizowany, bo spotkało się dwóch ludzi ideowych, których łączyły wartości, przekonania; owszem wrogość przeciw hitlerowskich nazistom, ale przede wszystkim wola czynienia dobra, ratowania człowieka od zagłady i od utraty wiary w człowieka..
    Dobrze, że po latach wymuszonego milczenia o obu postaciach, stawiamy im pomnik, tu w Warszawie (w Katowicach już został postawiony) i w Budapeszcie. To pomnik wspólny, aby nie tylko przypominał dwóch bohaterów, ale i pouczał jak wiele można zrobić razem, wspólnie; jak wiele może dokonać dwóch ludzi ideowych – nie ideologów, złączonych przyjaźnią, wspólnie uznawanymi wartościami i wolą czynienia dobra..   
    Nasi bohaterowie – nieco zdumieni – stawianymi im pomnikami – przemawiają do nas słowami dzisiejszej Ewangelii, których Chrystus oczekuje od swoich uczniów:
„Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”.
Bracia i Siostry!
I dziś bardzo potrzebni są „nieużyteczni słudzy”, którzy z poczuciem obowiązku i honoru wykonują tylko to, co winni wykonywać i wykonać. Obyśmy do tej grupy należeli, byśmy niezależnie od konsekwencji, wykonywali to, co nam nakazuje nasze sumienie i zwyczajna ludzka przyzwoitość..
Zachowajmy też w pamięci słowa z Listu św. Pawła Apostoła do Tytusa: żyjmy na tym świecie rozumnie i sprawiedliwie i pobożnie! Amen.

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media